Sonda

Który dodatek DLC do Dragon Age 2 jest Twoim zdaniem najlepszy?
 

Serwisy zrzeszone

Wybierz szablon

Online

Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości

Czarny krąg

Dodano: 04 lutego 2011 13:54 | autor: Milo

Mężczyzna krążył w zadumie po małym, przypominającym piwnicę pomieszczeniu. Przebywały z nim jeszcze dwie osoby, szeptały coś do siebie, jednak jego to nie interesowało. Miał na głowie inne sprawy. Większej wagi.

Nagle niewielkie drzwi komnatki otworzyły się i pojawiła się w nich kobieta w średnim wieku, ubrana w wytworną suknię, taką jakie noszą dworskie arystokratki, towarzyszki królowej. O jej nadgarstek zawieszona była niewielka sakiewka, prawdopodobnie z kilkoma monetami dla dorożkarza.
-Moja Pani.- mężczyzna dotąd pozostający w milczeniu przemówił i zgiął się w pasie.- Nie sądziłem, że pojawisz się osobiście. To niebezpieczne…
-Darujmy sobie te ostrożności Brutusie.- lekceważąco powiedziała dama.- Oboje wiemy jaki masz w tym interes. Ktoś musi przycisnąć Cię pantoflem, żebyś zachował zdrowy rozsądek.
-Według postanowień naszego zgromadzenia czyszczę świat z zarazy.- odpowiedział dumnie.
-Skończ z tą patetycznością, Brutusie. Wszyscy wiedzą, że chcesz pozbyć się tego podmiejskiego urzędu i celujesz nieco wyżej.- w tym momencie dwie pozostałe osoby przerwały swoją rozmowę.
-Dobrze mnie znasz, Violett. Wiesz, że nic mnie nie zatrzyma kiedy dążę do celu. A jaki jest Twój interes? Co skłoniło dworską damę do przyłączenia się do tajemnego kręgu?
-Pozwól, że zachowam to wyłącznie dla siebie. Jak zauważyłeś, krąg jest tajny.
-Wiem, że przybyłaś na to spotkanie, aby osobiście usłyszeć o śmierci arla. Swoją drogą ciekawe czy misja się powiodła.
-Twój przenikliwy umysł zawsze mnie intrygował, Brutusie. Czyżbyś wątpił w naszego mistrza klingi?
-Pozwolę sobie wtrącić, moja Pani.- przerwał mężczyzna stojący w zacienionym kącie.- Markus to wielki człowiek, w swojej branży nie ma sobie równych. Jako członek rady kręgu zapewniam, że zamach był profesjonalnie zaplanowany. Nie było miejsca na błąd.
-Skąd ta pewność, Gracco? Siepacz często się mylił. Słyszałam, że ostatnio do swojej szkoły werbuje elfickich łotrzyków ze wschodnich rubieży. Markus nie jest już tym samym człowiekiem jak dawniej, starzeje się.
-Elfy to akurat dobre posunięcie. Zabójca ważący niewiele więcej niż powietrze potrafi równie szybko rozpłynąć się niezauważony. Stary siepacz ma głowę na karku.
-Co do tego ostatniego nie byłabym taka pewna…
-On nie da się tak łatwo zabić.
-Na każdego przyjdzie kiedyś pora, a jego zawód nieustannie ją przybliża.
-Violett. Gracco. Skończmy tą polemikę na temat nic nie znaczącego siepacza. Trzeba ustalić co dalej z kręgiem. Co jeśli Wasz mistrz wyłożył właśnie kopyta, a arl nadal żyje?

Wtem na ścianie pojawił się duży, magiczny okrąg, połyskujący fioletowym płomieniem. Wytworzył się portal, z którego wyskoczyła postać w czerwonej szacie. Był to zakapturzony siepacz. Ignorując ludzi w otoczeniu, którzy byli pod wrażeniem jego wejścia, poprawił rękawice.
-Markusie! Witaj! Właśnie rozmawialiśmy o Tobie.- odezwał się jako pierwszy Brutus.
-Wszystko poszło zgodnie z planem?- zapytał oschle dama.
-Tak.
-Arl jest martwy?- dopytał Brutus.
-Tak.
-Dużo ludzi widziało masakrę?- spytała Violett.
-Tak.
-I to są trzy odpowiedzi jakie chciałem od ciebie usłyszeć.- podsumował Brutus.- Wszystko poszło tak jak tego chcieliśmy.
-Przynajmniej jedna korzyść jaką odniosłam przybywając tutaj.- powiedziała dama.
-Markusie, powiedziałeś arlowi to co kazałem?- zapytał Gracco.
-Słowo w słowo.
-Świetnie. Król usłyszał właśnie pierwsze ostrzeżenie. Dwór jutro będzie mówił tylko o tym incydencie.
-Wiadomość poszła w świat. Pytanie tylko czy zostanie właściwie zinterpretowana.- zaniepokoiła się Violett.
-Błękitna krew na bruku to wystarczająco jasne przesłanie, moja droga.- uspokoił Brutus.
-Nie do końca. Aby wszystkie pachołki w tym kraju poczuły się zagrożone potrzeba więcej ofiar.
-I to nie byle jakich.- dodał Gracco.
-Zabicie arla nic nie znaczy. Zapowiedź oczyszczenia świata z tej przekupnej zarazy tylko rozśmieszy największe bagno. Mówię o pachołkach króla.- oznajmiła dama.
-Arl był takim pachołkiem.
-Wszyscy wiedzą w jak głębokim poważaniu król miał tego lizusa. Każdy wie, że ostrzył swoje białe ząbki na tron.
-Jest jeszcze kilku takich.- dodała Violett.
-Więc pozbądźmy się ich.
-To nic nie da. Król musi poczuć się zagrożony.
-To raczej mało możliwe.
-Dlaczego tak sądzisz, Gracco?
-Król ma szpiegów. Doskonale wie kogo ma się obawiać. I zapewniam, że nie jest to nikt z jego przybocznej zgrai. Jego najbliższe otoczenie jest pozornie bezpieczne.
-Pozornie…
-Słuszna uwaga. Kilka odpowiednio zaplanowanych ataków powinno wyklarować sytuację.- powiedział Brutus.
-Wszyscy pewnie myślicie o tej samej osobie co ja.- zauważyła Violett.
-Sergio le’Scour.- odważnie wypowiedział Gracco.
-Lewa ręka króla, największy pachołek arystokracji dworskiej. Łajno w rękawiczkach. Dobry wybór.- pochwalił Brutus.
-Markusie. Czy twoi chłopcy są gotowi przyjąć następne zadanie?- zapytała Violett.
-Zawsze w gotowości, moja pani.
-Świetnie. Niech więc Sergio będzie waszym następnym celem.
-Zabijcie go w jego własnej posiadłości za miastem. Najlepiej w nocy.- polecił Brutus.
-Jego bliscy też muszą zginąć. Krąg nie oszczędza nikogo.- dodała Violett.
-Jego żona od lat spiskuje z królową i szpieguje dla niej. Niech ginie ze swoimi szczeniakami.- dodał Brutus.
-To twoje główne cele. Sergio i jego rodzina nie mogą wyjść z tego żywi. Jeżeli napotkasz jakikolwiek opór, zabij. Krąg nie bierze jeńców.
-Kiedy mam tego dokonać?
-Masz czas do końca tego tygodnia. Wtedy Sergio wyjeżdża do króla i wykonanie misji będzie niemożliwe.
-Rozumiem, że wszelkie metody wchodzą w grę.
-Przecież nas znasz.- mrugnęła porozumiewawczo Violett.
-Dobrze, teraz skupmy się na tym jak zatuszować nasze spotkanie.- ostrzegł Brutus.
-O to się nie martwcie.- odezwała się kobieta, która do tej pory nie zabierała głosu.- Przekupiłam już gospodarza tej piwnicy. Nic nie piśnie kiedy szpiedzy zaczną węszyć. Za drzwiami na lewo jest korytarz, który prowadzi do północnej baszty. Tam spotkacie zaufanego pomocnika, który wskaże wam tunel prowadzący do schowka w pałacu zarządcy. O tej porze nikogo tam nie będzie więc spokojnie udacie się do swoich komnat.
-A ty, Walerio? Nie idziesz z nami?
-Nie, muszę jeszcze załatwić parę spraw w podgrodziu. Spotkamy się na jutrzejszym obiedzie. Nikomu nie mówcie o tym spotkaniu. Tutaj nikomu nie możemy ufać. Najdalej za dwa dni musimy rozjechać się do swoich posiadłości. Kiedy zginie Sergio musimy byś daleko stąd. Ty, Violett, udaj się niezwłocznie na dwór, aby nie wzbudzać podejrzeń. Najlepiej drogą konwencjonalną. Magia jest tutaj niewskazana. Bądźcie gotowi na pogrzeb arla. Brutus i Gracco jako jego urzędnicy muszą tam być.
-Walerio. Znamy się tyle lat, a ty nadal mnie zaskakujesz. Zadbałaś o wszystko.- powiedział Brutus.
-Prawie. Teraz już idźcie, bo przed zmierzchem straż robi obchód i nie mogą was zobaczyć w baszcie.
-Oczekujcie ode mnie wiadomości. Spotkamy się w stosownej chwili.- podsumowała Violett.- A teraz w drogę.

Brutus, Gracco i Violett udali się korytarzem wskazanym przez Walerię. Ona podążyła w przeciwnym kierunku. Markus poczekał aż wszyscy znikną z komnatki i sięgnął do sakiewki przy pasku. Wyjął małą fiolkę z przezroczystą cieczą, która po wstrząśnięciu stała się pomarańczowa i płynnie przeszła w czerwień. Siepacz wypił połowę zawartości i mrucząc dziwne słowa zamknął oczy. Po chwili jego kontury zaczynały zanikać, a stojące za nim skrzynki i bukłaki nagle zrobiły się widoczne. Jego ciało rozeszło się jak fala gorącego powietrza i znikło. Płonąc pochodnia sama zatopiła się w wiadrze z wodą, jeszcze kilka głuchych kroków i drzwi same się zamknęły.

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież