Dragon Age

Cuda Thedas

Recenzja Dragon Age: Utracony Tron

Dodano: 21 maja 2012 18:31 | autor: Ada O.

"Dragon Age. Utracony tron" to prequel znanej gry "Dragon Age. Początek". Pozwala nam zapoznać się z historią, która odbyła się przed jej fabułą. Możemy być świadkami wydarzeń, które zaważyły na przyszłości Fereldenu – jednym z krajów przedstawianego nam świata.

Książka nie wyjaśnia nam praktycznie nic. Od razu zostajemy wciągnięci w niebezpieczne krainy, gdzie toczy się walka między rebelią, a orlesianami o przywrócenie tronu prawowitemu władcy. Nie mamy pojęcia jak zwie się stolica kraju, czym charakteryzują się krasnoludy, elfy. Jakie religie panują w królestwie i kto jest kim. To wielki minus dla każdego czytelnika, który nie miał okazji zapoznać się z grą. Pierwszą postacią, którą poznajemy jest młody chłopak imieniem Maric. Ucieka przed wrogami ogarnięty smutkiem z powodu straty matki Królowej Rebeliantów i tym samym Fereldenu. Spragniony odpoczynku wpada na Loghaina, mężczyzna prowadzi go do ukrytego obozu. Niestety po krótkim czasie zostają zmuszeni go opuścić. Zagubiony książę wraz z towarzyszem ukrywa się pośród najniebezpieczniejszych lasów. Gdy niechcący wpadają na Rowan – przyjaciółkę Marica – zostają doprowadzeni do armii, którą prawowity władca musi poprowadzić. Tylko czy da radę?

"Bo przecież w baśniach wszystko kończyło się dobrze. Bohater wychodził z labiryntu, a potem żył długo i szczęśliwie ze swoją ukochaną. Po trudnościach, zawirowaniach losu zawsze występuje radosne zakończenie"

Ale czy tym razem spotkamy się z 'happy endem'. Musicie sami się przekonać.

Bohaterowie są barwni, każdy z nich ma wyraźne ukazany charakter. Da się ich polubić, ale nic poza tym. To nie są postacie, które na długo zapadają w głowie. Jedną z tych najważniejszych nie jest tak naprawdę Maric, ponieważ pod względem charakteru to Loghain jest warty uwagi. Dla tych, którzy nie mieli styczności z komputerową wersją to chciałabym zauważyć, że mężczyzna zdradził króla. Nie przysłał posiłków i zostawił władcę tronu na pastwę losu, przy okazji postarał się by podkraść mu koronę. A prequel przedstawia go jako prawdziwego przyjaciela Marica. Historia tej dwójki jest bardzo ciekawa.

Książka nie daje nam odpocząć od akcji. Co chwila coś się dzieje. Opisy walki, czy otoczenia są niestety zbyt ubogie, ale wyobraźnia czytelnika zastępuje to wszystko. Spotykamy się również z wątkiem miłosnym, jest ciągnięty przez całą książkę, tylko niezbyt często wspominany. Zdrady, nieodwzajemniona miłość i kłamstwa. Mieszanka wybuchowa, która trzyma w napięciu.

Jak zdążyliście zauważyć "Dragon Age. Utracony tron" to lektura typu fantasy wypełniona nierealnymi stworzeniami. Autor przedstawia nam całkowicie inny świat, do którego szybko można się przystosować . Książka wciąga, ale nie jakoś wyjątkowo dobrze. Można się od niej oderwać.

Polecam ją fanom tego typu historii, a przede wszystkim graczy "Dragon Age". Reszta może sobie odpuścić, ponieważ książka posiada mimo wszystko wiele minusów spowodowanych niedoświadczeniem Davida Gaider'a – w końcu to jego pierwsza powieść.

"Dragon Age. Utracony tron" to pozycja pisana bez serca mająca na celu rozszerzenie popularności gry, a przynajmniej takie mam wrażenie. Mimo wszystko sięgnę po kolejne części, ponieważ chcę wiedzieć co dalej.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież