Dragon Age

Cuda Thedas

Czerwoni templariusze

Dodano: 18 października 2015 11:35 | autor: Pottero

Czerwoni templariusze są dokładnie tacy, jak się wydają. To templariusze karmieni czerwonym lyrium. Efekty są dokładnie takie same jak w przypadku Meredith w Kirkwall: zwiększją się ich zdolności, otrzymują nowe, a ich ciała przewyższają siłą i możliwościami ludzkie. Z czasem czerwone lyrium zamieni ich w bestie. W ciałach zaczną rosnąć kryształy, które nawet, jak mi powiedziano, zaczną wyrastać im z głów. W końcu czerwoni templariusze będą zgubieni, postradają umysły i dusze, i popadną w szaleństwo.

Czy to Zakon zbytnio naciskał na templariuszy, czy może to załamanie było nieuniknione? Stwórco, dopomóż. Modlę się, abyśmy nie okazały się odpowiedzialne za to, że nasi dobrzy rycerze zamieniają się w potwory.

— Matka Celeres z Wielkiej Katedry w liście do przyjaciółki


Behemot

Moglibyśmy odeprzeć taran, ale behemota? Wyrwał bramę z zawiasów. Potem krzyknął. Nie był to ryk ani warknięcie – krzyk, pełen gniewu i bólu. Gdy dobyłem ostrza, mogłem myśleć tylko: „Tam jest templariusz”. Gdzieś w tym czymś uwięziony jest brat lub siostra z naszego zakonu; każda cząstka mej duszy do nich wołała. Ale ktokolwiek to był, czyjkolwiek syn lub córka, już go straciliśmy, pochłoniętego przez spaczenie i kłamstwa. Pomogłem w jedyny sposób, w jaki może ktokolwiek z nas. Musimy zakończyć ich cierpienia. I, z woli Stwórcy, musimy ich zapamiętać takimi, jacy byli.

— Fragment raportów kapitana Veddira, uwagi taktyczne dla Inkwizycji


Cień

Okaz był świeży, zabity kilka godzin wcześniej przez oddział rycerzy patrolujących obrzeża miasta. Kapitan o spiętym i chorowitym głosie powiedział mi, że grupa czerwonych templariuszy napadła i zmasakrowała jego ludzi. Złożyłem mu swoje kondolencje, ale zdawało się, że mnie nie słyszy. Kapitan powiedział, że ten na moim stole był szybki, znacznie zwinniejszy niż sugerowałaby to jego masa.

Wyobraźcie sobie moje obrzydzenie, kiedy otworzyłem stwora i ujrzałem, że czerwone lyrium związało się z jego kośćmi, obrosło płuca i rozniosło się po mózgu niczym grzyb. Gdy patrzyłem, czerwony kryształ zapulsował i wsunął się ułamek centymetra głębiej w ciało. Krew popłynęła z otaczających tkanek, jak gdyby lyrium się nimi żywiło.

Rozkazałem asystentom założyć maski i rękawice i spalić ciało. Niech potomni mi wybaczą, nie chcę mieć do czynienia z mocami drzemiącymi w tym czymś.

— Fragment dziennika profesora Auffreta, przyrodnika z Uniwersytetu w Val Royeaux


Łucznik czerwonych templariuszy

Wycelujcie. Czerwone lyrium to nie ten sam słaby produkt, którym karmiono was całe życie. Jego pieśń jest głębsza. Ma własną wolę. Oswójcie je, a pozwoli wam na rzeczy, o których nie śniło się instruktorom Zakonu.

Wsłuchajcie się. Skupcie na strzale w swoim ręku. Przelejcie w nią moc, gdy będziecie ją wypuszczać. Ta siłą poleci przez pole walki i wybije dziurę w najgrubszym pancerzu.

Wkrótce nie będziecie musieli przystawać, by usłyszeć czerwone lyrium. Ćwiczcie, a pieśń zawsze krążyć będzie wam we krwi.

Wraz z ogniem.

— Łucznik czerwonych templariuszy instruujący nowych rekrutów, którzy zaczynają brać czerwone lyrium


Piechur czerwonych templariuszy

Pamiętasz jak tropiłam magów, którzy ukryli się w górach? Znalazłam ich, zaatakowanych przez tych heretyków, czerwonych templariuszy; mnie również napadli. Żołnierze wyglądali jak zwyczajni mężczyźni i kobiety, ale ich ciosy raziły tak mocno, że zdrętwiało mi ramię, w którym trzymałam tarczę. Zabicie jednego zajęło mi trzy minuty, a pokonałam go dopiero wtedy, gdy ścięłam mu głowę! Wtedy zobaczyłam ich przywódcę: ogromnego, zniekształconego rycerza. Wykonał gest i z jego ciała na jednego z żołnierzy przeskoczył promień światła. Z pleców żołnierza wystrzeliło czerwone lyrium; zmienił się w coś, od czego wszystkim magom zrobiło się niedobrze.

Nadal nie wiem, jakim cudem przetrwaliśmy. Ci magowie to dzieci i przerażeni uczeni, którzy ukrywają się przed wojną po upadku ich Kręgów. Mimo wszystko, gdyby jeden z nich nie okazał się uzdrowicielem, straciłabym prawe ramię.

— List od rycerz templariuszy, która opuściła zakon, do jej męża


Rycerz czerwonych templariuszy

Z początku byłam jedynie podejrzliwa. Część moich braci i sióstr zachowywała się dziwnie, spędzała czas w towarzystwie tych, których ledwie kilka dni wcześniej nie zaszczyciliśmy nawet spojrzeniem. Gdy weszłam do pomieszczenia, wszyscy siedzieli razem i rozmawiali szeptem... i wszyscy jednocześnie zamilkli. Wyczułam, że to przez moje najście i wycofałam się, zastanawiając, jak to się stało, że nie zaliczono mnie w poczet tej grupy. Czyżby w szeregach templariuszy zapanowała niezgoda? Czy mówili o buncie przeciwko Poszukiwaczom Prawdy? Nie mogłam tego pojąć, więc zachowałam spokój. Wówczas ujrzałam fiolki lyrium, które sir Randall trzymał wśród swojego wyposażenia. Stało się to przypadkiem, gdyż owinął je w ciemne płótno i natychmiast zakrył, gdy weszłam do jego kwater, ale dostrzec zdołałam. Były czerwone, nie niebieskie. Znów trzymałam język za zębami.

Teraz tego żałuję. Coraz więcej templariuszy milknie, gdy wchodzę do pomieszczeń. Niewiele się już mówi o kontynuowaniu naszych łowów na zbuntowanych magów. W ogóle niewiele się już mówi. Widzę czerwone fiolki, które trzymają na widoku, zawieszone na szyi, nie kryją się już z nimi. Są silniejsi niż reszta z nas, zdaje się też, jakby prawidłowe, niebieskie lyrium stało się rzadkością. „Niedobory”, tak mi mówią. Widziałam dziś rano sir Randalla, miał czerwone oczy. Po raz pierwszy zastanawiam się, czy nie powinnam porzucić mojego posterunku na dobre i zbiec do Zakonu.

— Fragment dziennika templariuszki Caitlin, rok 9:41 Smoka


Wartownik czerwonych templariuszy

Jersie,

Gdy zobaczyłem templariuszy maszerujących drogą, moje serce się uradowało. Zapytałem, czy przybyli, żeby powstrzymać zbuntowanych magów, którzy spalili gospodarstwa, ale jeden z nich warknął, że to nie nasza sprawa. Wtedy zobaczyłem, że ma czerwone oczy. Nie tak, jak po długiej nocy w karczmie, ale naprawdę czerwone. Vernie oznajmił, że to ziemie banna i że to jego sprawa, kto się na nich znajduje. Ten bydlak templariusz ściął go mieczem bez słowa! Był nas tuzin przeciwko trzem, a ledwo musnęliśmy ich tarcze. Są silniejsi niż inni ludzie, jakich znam. Ci templariusze wymachiwali pełnej wysokości metalowymi pawężami, jakby nic nie ważyły.

Musieliśmy uciekać. Powiedz bannowi, żeby zamknął bramy zamku przed wszystkimi templariuszami, którzy nadejdą.

— List od wartownika najętego przez banna Harkwolda


Zmora

Presleyu,

Cokolwiek zrobisz, nie zbliżaj się do tych czerwonych templariuszy z wielkimi garbami na plecach. Oni potrafią „pluć” lyrium! Dosłownie widać, jak rośnie w ich rękach, zanim rzucą nim w ciebie. Jeden trafił Henleya w twarz (miałby mnóstwo blizn, gdyby mnie tam nie było, by opatrzyć rany i wyjąć odłamki). Zaczęliśmy neutralizować je zaklęciami i powietrze skisło. Poczułam się źle, tak jak ty, kiedy jesteś w pobliżu zbyt dużej ilości rudy lyrium. Lyra niemal zemdlała. Złapałam ją i uciekłam. Przy odrobinie szczęścia to coś znalazło sobie lepszą ofiarę od nas.

Nigdy nie darzyłam templariuszy sympatią, ale nie raduje mnie, gdy widzę, jak okalecza ich lyrium. Nie rozumiem, dlaczego zadają sobie tyle cierpień.

— Jahna

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież