Dragon Age

Cuda Thedas

Imperium Orlais

Dodano: 01 czerwca 2010 14:36 | autor: Dirklan

Val Royeaux wiele jest panów i pań.

Mówię to jak najbardziej dosłownie. System tytułów szlacheckich w Orlais był niegdyś prawdziwym labiryntem: baronowie, baronowe, baroneci, nadbaronowie i cała horda innych, a każdy z nich wyposażony był do tego we własny rodowód i niuanse rangi. Orlesiańska arystokracja jest starożytna i podatna na współzawodnictwo. Każdy szlachetnie urodzony gra w Wielką Grę, jak się mówi, czy chce tego, czy nie. Jest to gra oparta na patronacie i reputacji, posunięciami w niej są plotki, a najpopularniejszą bronią - skandal. Bynajmniej nie jest to gra łagodna; w jej wyniku przelano więcej krwi, niż w każdej wojnie, w której brali udział Orlesiańczycy. Zapewnia mnie o tym i każdy tutejszy szlachcic.

Co do tytułów, wszystko zmieniło się po nadejściu Imperatora Drakona, który ustanowił Imperium Orlais w obecnej formie i stworzył Zakon. W Orlais nie ma figury otaczanej większą czcią; posąg Drakona w Val Royeaux jest równego wzrostu, co posąg Andrasty. Drakon, przekonany, że Wielka Gra rozdziera Orlais na strzępy, zniósł wszystkie tytuły poza własnym oraz "panem" i "panią".

Mówiono mi, wśród chichotów, że edykt ten bynajmniej nie spełnił oczekiwań Drakona.Panowie i panie zbierają teraz tytuły nieoficjalne zamiast oficjalnych: "sławny patron Tassusa Klay", "wuj czempiona Tremmes" i tym podobne. Próba spamiętania ich wszystkich przyprawia o ból głowy,a każda poczciwa dusza ulituje się z pewnością nad odźwiernymi, którzy muszą je wykrzykiwać zakażdym razem, gdy do pokoju wchodzi nowy gość.

Tutejsza arystokracja różni się też od fereldeńskiej na inne sposoby. W orlesiańskiej filozofii politycznej prawo do władzy bierze się bezpośrednio od Stwórcy; nie istnieje ani pojęcie władzy dzięki zasługom, ani nawet jakakolwiek myśl o buncie. Jeśli ktoś nie jest szlachcicem, to stara się nim zostać - albo chociaż wkraść się w łaski jednego z nich, zawsze wypatrując jednak okazji przypodobania się tym, którzy w Wielkiej Grze zajmują lepszą pozycję.

Są też maski. Jak również kosmetyki: więcej farby widziałem tylko w psiarni w Wysokożu. To jednak zupełnie inna historia.

Fragment księgi Za Mrocznym Grzbietem, autorstwa banna Teorica z Zachodniego Wzgórz, 9:20 Smoka.
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież