Dragon Age

Cuda Thedas

Witaj w Cudach Thedas
Dodano: 13 października 2017 10:07 | autor: Pottero

BioWare powoli, ale nieubłaganie się wykrusza – w minionych latach ze studia odeszło wielu utalentowanych pracowników, którzy byli z nim związani nawet jeśli nie od początku, to od wystarczająco dawna, żeby ich strata mogła zaboleć. Wczoraj o zakończeniu współpracy poinformował publicznie Mike Laidlaw, który pracował w BioWare od czternastu lat. Zaczynał jako główny scenarzysta Jade Empire i jeden z projektantów pierwszej odsłony Mass Effect. Z serią Dragon Age związany był praktycznie od zawsze – początkowo pełnił funkcję głównego projektanta Dragon Age: Początku, a potem dyrektora kreatywnego – zarówno całej serii, jak i jej poszczególnych odsłon, w tym Inkwizycji i Dragon Age IV. Porzucenie projektu przez tak ważną osobę, będącą odpowiednikiem reżysera, na pewno nie jest dobrą wiadomością dla osób czekających na „czwórkę”, ale to, czy osierocenie gry odbije się na jej jakości, zależy od tego, na jakim etapie są prace nad nią. Być może odejście Laidlawa i przekazanie pałeczki jego następcy odbyło się płynnie i nie dojdzie do powtórki z Mass Effect: Andromedy.

Poza samymi grami, Laidlaw – wraz innymi artystami i scenarzystami – współtworzył dwa tomy kompendium The World of Thedas oraz artbook The Art of Dragon Age: Inquisition, do którego napisał również przedmowę.

Pożegnalny wpis Laidlawa można przeczytać na jego twitterze. Jego treść jest zwyczajowa: „ze smutkiem”, „to były wspaniałe lata”, „utalentowani ludzie”, „kocham was”.

Dodano: 24 sierpnia 2017 17:25 | autor: Severan

Drugi zeszyt komiksu Dragon Age: Zabójca magów jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego. Spotykamy Tessę i Mariusa w miejscu, w którym ostatnio się z nimi rozstaliśmy, czyli w samym środku pułapki zastawionej na nich przez archonta Radonisa. I choć słowo „pułapka” rzeczywiście doskonale obrazuje całą sytuację, nie miała ona na celu zgładzenia naszych bohaterów, a jedynie przedstawienie im oferty pracy. Oferty, którą mogą przyjąć lub zginąć.

CZYTAJ WIĘCEJ

Dragon Age: Zabojca magow 2

Dodano: 27 lipca 2017 23:13 | autor: Pottero

Od premiery Inkwizycji minęły już prawie trzy lata. Wielu fanów serii Dragon Age miało zapewne nadzieję, że na tegorocznej konferencji EA Play pojawi się zapowiedź nowej odsłony. Jak dotąd najdłuższa przerwa pomiędzy kolejnymi częściami gier BioWare wynosiła trzy lata – tyle minęło od premiery Dragon Age II do premiery Inkwizycji. Na czwartą część poczekamy jednak znacznie dłużej, ponieważ odpowiedzialne za serię studio w Edmonton ostatnie lata marnowało na Anthem, Dragon Age zawieszając, a Mass Effect – z dyskusyjnym skutkiem – przekazując ekipie w Montréalu. W tym tekście przyjrzymy się temu, co dotychczas wiemy o następnej odsłonie Wieku Smoka. W wątku nie gromadziłem informacji ze źródeł niepotwierdzonych, opierając się jedynie na mediach społecznościowych pracowników BioWare i potwierdzonych informacjach zamieszczanych w rzetelnych serwisach poświęconych grom.

Na początek może kilka faktów: gra powstaje w studiu BioWare Edmonton, czyli tym samym, w którym opracowano poprzednie odsłony cyklu, jak również trylogię Mass Effect. Ekipa ostatnie lata poświęciła przede wszystkim na wspomniane już Anthem, a przy Dragon Age IV tylko dłubano, praca ta jednak ograniczała się do konceptów, szkiców, pomysłów itd. Producentem wykonawczym „czwórki” jest Mark Darrah, a jej głównym scenarzystą – Patrick Weekes, autor powieści The Masked Empire oraz twórca Żelaznego Byka, Szarżowników i Cole’a (w Inkwizycji). W 2016 roku ujawniono, że jednym ze scenarzystów pracujących nad Dragon Age będzie Alexis Kennedy, scenarzysta i reżyser „rogalika” Sunless Sea. Chociaż w lutym 2017 roku Darrah oficjalnie powitał go w „rodzinie Dragon Age”, Kennedy pracował przy serii już wcześniej – jako dyrektor kreatywny przeglądarkowej przygodówki The Last Court. Poza wspomnianymi osobami, na tę chwilę wiemy, że w projekt zaangażowani są jeszcze Mike Laidlaw jako dyrektor kreatywny oraz (prawdopodobnie) Sylvia Feketekuty – scenarzystka Józefiny, „Szeptem”, „Bohaterów słusznej sprawy”, jak również pewnych wątków związanych z Kalpernią i Samsonem.

Na tak ważne informacje, jak data premiery i oficjalny tytuł poczekamy sobie zapewne jeszcze bardzo długo. Póki co nadchodzącą grę będę nazywał Dragon Age IV, ale bardzo możliwe, że ostatecznie zamiast cyfry będzie miała ona podtytuł. Dopiero w ubiegłym miesiącu BioWare oficjalnie potwierdziło, że czwarta część znajduje się w produkcji, wtedy też pojawiło się również kilka ogłoszeń o pracę związanych z pracą nad serią, w tym m.in. dla projektantów rozgrywki, grafików i scenarzystów. Na dobrą sprawę nie wiadomo jednak, czy chodzi o „czwórkę”, czy może o Dragon Age Tactics, o które swego czasu studio wypytywało fanów. Większość głosujących w ankiecie wypowiedziała się na temat takiego projektu pozytywnie. Darrah w odpowiedzi na jeden z twittów zasugerował, że jeżeli taka gra powstanie, będzie ona stanowiła uzupełnienie następnej odsłony, a nie powstanie zamiast niej. Tak więc można spodziewać się, że w najbliższym czasie nie otrzymamy żadnej poważniejszej produkcji z uniwersum. Patrząc realistycznie, najwcześniejszą możliwą datą premiery Dragon Age IV i Tactics byłaby końcówka 2018 roku, jednak ponieważ ta data zarezerwowana została już dla Anthem. Szanse na to, że dwie duże gry jednego studia miałyby wyjść w podobnym okresie i ze sobą konkurować są znikome, dlatego z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że „czwórka” zadebiutuje najwcześniej w 2019 roku, i to raczej pod koniec, a niewykluczone, że obsunie się na początek 2020. No chyba że podczas Gamescomu EA, wzorem Bethesdy, zapowie niespodziewanie, że Dragon Age IV pojawi się za pół roku, ale bądźmy szczerzy: szanse na to są tak niskie, że wręcz niemalże nieistniejące. Spójrzmy prawdziwe w oczy: za sprawą Mass Effect: Andromedy, BioWare i Electronic Arts są teraz chłopcami do bicia i mają złą prasę. Z premierą Dragon Age IV będą więc raczej czekać na później, z nadzieją, że dzięki Anthem wrócą na właściwe tory.

W styczniu 2016 roku po 16 latach BioWare opuścił David Gaider, główny scenarzysta dotychczasowych gier, autor trzech powieści, odpowiedzialny za takie postacie jak Zevran, Alistair, Anders czy Kasandra. Co jednak ważniejsze – ojciec uniwersum, człowiek, który znał je najlepiej i wiedział, gdzie co się znajduje i jak się z czym wiąże. Oznacza to, że kolejna odsłona będzie tworzona przez zupełnie inny zespół. Można mieć małe obawy co do tego, jak to ostatecznie wyjdzie – niektórzy aż za dobrze pamiętają, jak fatalnie skończyło Mass Effect 3, kiedy studio opuścił Mac Walters, główny scenarzysta serii. Według Patricka Weekesa, obecnego głównego scenarzysty serii, Gaider opuszczając studio pozostawił po sobie notatki wskazujące, w jakim kierunku chciał poprowadzić serię. Nie oznacza to jednak, że Weekes i reszta muszą ja wykorzystać – Walters pozostawił sobie pomysły, które jednak spłukano w kibelku na rzecz space magic. Mając jednak na uwadze to, jak bardzo Gaider był zaangażowany w Dragon Age i jak potężną wiedzę miał o tym uniwersum, można założyć, że pozostawił on po sobie coś więcej niż tylko luźne pomysły i miejmy nadzieję, że nowi scenarzyści wykorzystają jego wizje.

Niemal pewne jest to, że po raz kolejny wcielimy się w nowego bohatera, a nie Inkwizytora, jak chcieliby niektórzy. Nie wiadomo jednak, gdzie osadzona zostanie akcja. Zakończenie Intruza ze sztyletem wbitym w Tevinter zdawałoby się być dość wyraźną wskazówką, że zawędrujemy właśnie tam. Wiemy, że elfy gromadzą się pod przywództwem Solasa i chcą zrobić kuku ludziom, a czy może być lepszy cel niż Tevinter, który doprowadził do upadku ich rasy i zniszczenia Arlathanu? Z drugiej strony ów sztylet może być tylko podpuchą, mającą na celu zmylenie tropu. Inne popularne domysły mówią, że przeniesiemy się na ziemie qunari, chociaż nie bardzo wiem, jak konkretnie miałoby to korespondować z domniemanym buntem elfów. Elfy są jednak dość swobodne w podejściu do znienawidzonej przez qunari magii, więc może to właśnie jej stosowanie miałoby być przyczyną niesnasek pomiędzy rasami? Akcja będzie jednak rozgrywała się po Intruzie i wydawanym obecnie komiksie Knight Errant w świecie, w którym templariusze i Inkwizycja wciąż istnieją. Na chwilę obecną o fabule i postaciach wiadomo jednak niewiele ponad to, że twórcy będą celowali w różnorodność seksualną bohaterów taką jak w Inkwizycji, a nie biseksualną paciaję jak w Dragon Age II. Odniesiono się również do możliwości stworzenia historii pochodzenia grywalnej postaci na wzór tych z Początku. Chociaż BioWare podoba się ten pomysł, jest mało prawdopodobne, żeby zastosowano to rozwiązanie w „czwórce” z powodów narracyjnych i „logistycznych”.

Wielu graczy chciałoby spotkać w grze Strażnika, Hawke’a i Inkwizytora. Szanse na to są jednak małe. Laidlaw zapytany o to, czy zobaczymy Bohatera Fereldenu we własnej osobie, odpowiedział, że „nie ma zamiaru wprowadzać tej postaci” i że jest to mało prawdopodobne. Jako powód wskazał, że wiele osób go zabiło. Jak na mój gust jest to nieco naciągane – po lekturze Internetu można wnioskować, że większość jednak doprowadziła do tego, że Strażnik przeżył. Mało tego, w przypadku Mass Effect ponad 90% graczy wybrała na radnego Andersona, co nie przeszkodziło BioWare w zamienieniu go na Udinę w trzeciej części i uczynienie go postacią niezwykle ważną dla fabuły. Potwierdza to, że dla chcącego nic trudnego. Moim zdaniem przyczyną olania Strażnika jest fakt, że według kanonu jest on martwy, tak jak kanonicznie radnym został Udina, a kanon wydaje się być dla BioWare ważniejszy niż wybory fanów. Gdyby tak miało być, raczej nie zobaczymy też Hawke’a, który kanonicznie zginął w Pustce, odwracając uwagę Koszmaru i umożliwiając Inkwizytorowi ucieczkę. Ponieważ Inkwizytor przeżył, ten ma jakieś szanse na pojawienie się, chociaż biorąc pod uwagę to, jak bardzo BioWare lubi upraszczać, żeby ułatwić sobie życie i nie musieć robić wielu różnych wątków zależnych od decyzji, jakie podjęliśmy we wcześniejszych grach, raczej nie nastawiałbym się na rozbudowane wątki dla „solavellanów”. Twórcy stwierdzili też, że dołączenie Inkwizytorki do Solasa może i jest kuszące, ale takie rozwiązanie znacząco utrudniłoby im pisanie fabuły. Skoro twórcy nie chcą wprowadzić Strażnika, którym grali wszyscy, tym bardziej nieprawdopodobne wydaje się, żeby tworzyli dodatkowy wątek dla małego procenta graczy, który wybrali elfkę i romans z Solasem.

Kooperacja? Miałki tryb hordy, który funduje BioWare od czasów Mass Effect 3, prawdopodobnie się pojawi – Electronic Arts nie przepuści raczej okazji do zarobienia dodatkowych pieniędzy na skrzynkach, nawet jeżeli ponownie miałoby się to odbić na jakości tego, co w grach studia najważniejsze: kampanii dla jednego gracza. Laidlaw zapytany o to, czy w Dragon Age IV znajdzie się kooperacja w trybie fabularnym, odpowiedział, że nie jest to niemożliwe, jednak zrobienie tego dobrze nastręczałoby problemów. Tak więc nie jest wykluczone, że będziemy mogli zagrać ze znajomymi kontrolującymi np. naszych towarzyszy, jednak szanse na to są niewielkie. Osobiście uważam, że wprowadzenie takiej opcji może być uzależnione od tego, jak poradzi sobie Anthem, mający być kooperacyjnym RPG z bogatą historią i światem.

 

I to z grubsza tyle, ile na ten moment wiadomo. Jak widać, nie jest tego dużo, a pewnych informacji jest jak na lekarstwo. W miarę poznawania nowych szczegółów postaramy się napisać kolejne teksty, w których będziemy zbierać różne przecieki.
Dodano: 31 maja 2017 08:27 | autor: Severan

Kiedy w zeszłym roku wydawnictwo Dark Horse wypuściło na rynek nowy komiks z uniwersum Dragon Age, niewielu pozwoliło sobie na nadzieję, że trafi on także do Polski. W końcu wiele lat minęło już odkąd przetłumaczona została trzecia z pięciu książek, a wydawnictwo Fabryka Słów ogłosiło, że nie zamierza kontynuować swojej przygody z tym tytułem. Poprzednie komiksy, kompendia i artbooki także nie zostały zaszczycone spojrzeniami wydawców specjalizujących się w tego typu publikacjach. Kiedy ekscytacja związana z Inkwizycją i ostatnimi DLC zaczęła powoli opadać, a fani tracić nadzieję, wydawnictwo komiksowe Okami wyszło z zaskakującą inicjatywą – porwania się na wydanie najświeższego produktu związanego z uniwersum. Mowa oczywiście o komiksie Dragon Age: Magekiller, w polskim wydaniu – Zabójca magów.

CZYTAJ WIĘCEJ

Dragon Age: The Masked Empire

Dodano: 04 marca 2017 12:44 | autor: Severan
Dragon Age

Przyznam szczerze, że już dawno wyrosłam z kolorowanek, choć jako dziecko potrafiłam spędzić cały dzień na wypełnianiu konturów wszystkimi barwami tęczy. Wszystko jest zapewne winą tego, że w miarę dorastania zaczęło mi ubywać cierpliwości, a w zamian pojawił się perfekcjonizm, niedopuszczający możliwości wyjścia za linię – tym bardziej, że im lepsze kredki, tym gorzej gumki radzą sobie z ich wycieraniem. Kiedy pojawiła się jednak okazja do przetestowania kolorowanki z mojego ulubionego uniwersum ze świata gier, chętnie z niej skorzystałam. Kredki zostały zatemperowane, a mazaki otrzymane kiedyś w prezencie wreszcie rozpakowane. Zanim jednak opowiem, jak potoczyła się moja przygoda z nimi, kilka podstawowych informacji o samej kolorowance.

CZYTAJ WIĘCEJ

Dragon Age: The Masked Empire

Dodano: 07 stycznia 2017 19:18 | autor: Severan

Dragon Age: Zabójca magów #1

Już 11.01.2017 nakładem Wydawnictwa Okami ukaże się polska wersja komiksu ze świata Dragon Age - Dragon Age: Zabójca magów, którego to każdy z zeszytów mieliśmy okazje zrecenzować na blogu Nie Tylko Gry . Jest to dla nas niezwykłe wydarzenie - pierwszy raz mamy okazję objąć naszym patronatem (jako ekipa Nie Tylko Gry) produkt, o który tak długo zabiegaliśmy na naszym rynku. W rozwinięciu znaleźć możecie szczegółowy opis wydania, wygląd polskiej okładki oraz 2 strony promocyjne. Mamy nadzieję, że komiks świetnie przyjmie się w naszym kraju, a wydawnictwo zdecyduje się także na wydanie trylogii ze scenariuszem Davida Gaidera. Dajcie znać jak podoba Wam się polski przekład.

Strona 1 z 248