Dragon Age

Cuda Thedas

Śmierć na traktach Fereldenu

Ferelden ostatnimi czasy stał się wyjątkowo niebezpiecznym miejscem. Nieumarli, demony i magowie krwi to zaledwie część zagrożeń. Niedawno dołączył do nich także tajemniczy morderca grasujący po Amarancie, a po Denerim zaczęły krążyć plotki o łowcach niewolników. Czy prawdziwe? O tym musicie przekonać się sami.
Zarejestruj się na www.ferelden.pl i zmierz się z niebezpieczeństwami! Dołącz do śmiałków gotowych zaryzykować wszystko, byle tylko rozwiązać zagadki i przywrócić spokój w Królestwie.
Nie wiesz, jak zacząć? Nic nie szkodzi, wszystkiego możesz się dowiedzieć, czytając ten artykuł lub odwiedzając nas na forum.


Najnowsze wydarzenia w krainie

Redcliffe miało pewne doświadczenia z nieumarłymi. Raczej przykrego rodzaju. W przeszłości cała ich armia każdej nocy przewijała się przez wioskę, niszcząc wszystko na swojej drodze. Stad też gdy jesienią coraz częściej zaczęło się mówić o atakach przy wschodnich granicach arlatu, w okolicy zapanował lekki popłoch.

Tu zabito podróżujących i ktoś znalazł resztki ciał i porzuconych wóz. Tam natknięto się na opustoszałe gospodarstwo, do którego wdarli się nieumarli. Gdzie indziej drwal albo myśliwy nie wrócił z lasu. Z Kręgu nadeszła informacja o możliwej większej aktywności nieumarłych, ale nikt stamtąd nie został oddelegowany do dokładnego zbadania sprawy. Nikomu w Redcliffe nawet nie przyszło do głowy, że ktoś może posiadać jakieś dodatkowe informacje, mogące pomóc w zaradzeniu problemowi na samym początku. Żywe trupy tymczasem widywano coraz częściej. Wyglądało na to, że ich liczba rośnie.

Zwiadowców Redcliffe rozesłano, aby odnaleźli grupy nieumarłych. Później zaś wysłano do walki z nimi żołnierzy. Chociaż nieumarłych było kilkudziesięciu, a nie setki tysięcy, nie obeszło się bez strat – żywe trupy były silniejsze od ludzi i walczyły w sposób, którego większość śmiertelnych nie potrafiła pojąć. Niektórzy rycerze i żołnierze w Redcliffe mieli już z nimi do czynienia i wiedzieli mniej więcej czego się spodziewać i jak walczyć, ale było przecież wielu takich, w których sam widok chodzących ciał wzbudzał przestrach. Jedyną przewagą armii była jej liczebność.
Trakty jednak w większości zostały oczyszczone, a wreszcie udało się odkryć, że wszystko zaczęło się w jednym gospodarstwie. W którym pewien maleficar prowadził eksperymenty i pod cienką warstwą ziemi zakopywał ciała. Chociaż pozbyto się przeważającej części nieumarłych, wciąż trwało polowanie na niedobitki i należało uważać po zmroku… i wciąż nie odszukano maleficara.

Dobra passa Denerim jak na razie trwała. Oczywiście stolica nie przeżywała jakiś wielkich wzlotów, o których na pewno byłoby głośno, ale też omijały ją poważniejsze kryzysy. Nie można jednak powiedzieć, że miasto trwało w całkowitej sielance. Choć zawirowania wśród szlachty okazały się drobnymi sprawami o wymiarze głównie osobistym, to ostatnio po ulicach zaczęła krążyć plotka, iż w arlacie pojawili się łowcy niewolników. Wiele nie było wiadomo o całej sprawie, co tylko potęgowało grozę wywoływaną tymi dwoma słowami. Teoretycznie wszystko już dotarło do uszu Creightona i podobno już zaczęto się tą sprawą zajmować. Niestety zima nie sprzyjała szybkim i zdecydowanym akcjom, szczególnie kiedy arl dalej intensywnie rozmyślał nad znalezieniem odpowiednich partii dla dwójki swoich najstarszych dzieci.

Minione tygodnie w Amarancie przyniosły więcej pytań, niż odpowiedzi. Wśród pewnych środowisk nadal dało się usłyszeć głosy o propozycji lorda Practora, który nadal nie znalazł najemników, którzy spełniliby wszystkie jego wymagania. Podobno odrzucił już cztery kompanie, które zaoferowały swoje usługi. O niczym jednak nie mówiono oficjalnie, by nie urazić człowieka, który dysponował znacznymi wpływami na terenie Amarantu. Pozostawało więc z milczeniu obserwować dalszy rozwój wydarzeń.

Nie wyjaśniła się również sprawa morderstw na terenie arlatu. W mieście nieznacznie zaostrzono środki ostrożności – rozwieszono ostrzeżenia o tym, że samotne podróże mogą być niebezpieczne i zwiększono liczebność strażników na ulicach. Mimo tego jednak, pojawiły się jeszcze dwie nowe ofiary. Ani wojska patrolujące drogi, ani myśliwi oddelegowani do tego zadania nie osiągnęli jednak większego sukcesu w swoich działaniach. Wszelkie ślady urywały się w promieniu kilkunastu metrów od miejsca zbrodni. Do śledztwa włączyła się również Straż Miejska w postaci dwóch rekrutów i jednej przypadkowej elfki, która towarzyszyła im w czasie działań. I tutaj brakowało wymiernych efektów, lecz przynajmniej nic nie popędzało ich do działania. A przynajmniej tak mogło się wydawać, dopóki, na trakcie nie odnaleziono kolejnego, rozczłonkowanego ciała.

Chcesz się włączyć się do zabawy? Zarejestruj się już dziś na www.ferelden.pl!

Dodatkowych informacji można szukać również na naszym forum. Zapraszamy także do polubienia naszego fanpage'a na Facebooku.
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież